
SZWECJA • FOTOGRAFIA • SLOW-LIFE
Jadę ze znajomą pociągiem. Obie zmęczone i wytargane po całym dniu pracy. Obserwuje ją ze zmęczeniem, kiedy przegląda grupę na portalu społecznościowym przez telefon. Znudzona przewija palcem wypowiedzi i co jakiś czas raczy mnie cytatami: „To nie jest lato.”, „Nie mogę się opalić, nie ma Słońca.”, „Tragedia, czy tu zawsze musi być zimno?” – W tym momencie patrzę za okno, Słońce akurat przyświeca i grzeje przez szyby wagonu. – „Nienawidzę lata w Szwecji, tu zawsze jest kiepska pogoda!” – I tak słucham narzekań na klimat w wymienionym przeze mnie kraju. Czy naprawdę Polacy to naród etatowych narzekaczy? Na zewnątrz jest…
Wciąż tkwi mi w głowie i mimo że nie jest to arcydzieło literatury, w sposób tak bardzo realistyczny opisuje pewne prawidłowości, które, chcemy czy nie, rządzą naszym życiem. Minął prawie rok odkąd przeczytałam tę, pierwotnie mającą być lekką lekturą, powieść. I nadal myślę o tym jak wiele racji autor miał w tych kilku prostych zdaniach. Zatrzymywałam się nad nimi a razem ze mną zatrzymywał się czas. Sekundy przechodziły w minuty, wiatr mącił jezioro a ja zapatrzona w ruch Słońca nad horyzontem myślałam. Myślałam nad tym, że ta właśnie życiowa i pozornie nieskomplikowana książka mówi o tym, co nas spotyka każdego…
Friends will be friends, When you’re in need of love, they give you care and attention, Friends will be friends, When you’re through with life and all hope is lost, Hold out your hand cos friends will be friends right till the end… Słuchając przeboju Queen stają mi przed oczyma twarze i sytuacje. Jak to jest, że kogoś można nazwać przyjacielem, co się na to składa, co to warunkuje? Czym charakteryzuje się dobry powiernik, czy powinien posiadać specyficzne cechy, które poznając mówimy „Tak, to jest materiał na przyjaciela!”? Miłość kieruje naszym życiem, wielu poświęca temu, żeby ją znaleźć swój cały…
Głowa kiwa się na boki, raz w lewo, raz w prawo, podskoczyła dwa razy, odruchowo podniesiona do pionu opada znów w przód. Buja się niczym główka samochodowego pieska w starym fiacie 125p. Powoli ciało opada w lewą stronę ramieniem, jeszcze chwila a przylgnie do mężczyzny obok z całą czułością na jaką stać śpiącą na siedząco pasażerkę metra. Tak jest! Brawo Mała! W porę ocknęła się, otworzyła nieprzytomne oczy i wyprostowała plecy by za kilka sekund znów chrapnąć będąc pochyloną w przód. Uśmiecham się pod nosem i wracam do książki. Byłam w takiej sytuacji nie jeden raz, więc zerkając co kilkadziesiąt…
Przemierzam kolejny wagon metra przyglądając się twarzom. Takie nerwowe przeciskanie się i uśmiechanie do wszystkich naokoło wzbudza delikatne zainteresowanie. Od początku wagonu do końca, na kolejnej stacji przesiadka, następny wagon i ta sama historia, stacja i powtórka. Kolejna stacja, wysiadam, czekam na kolejne metro. Wsiadam i wracam do przemierzania go w całości. Cztery pociągi metra przemierzone w ten sposób i dotarcie prawie do dworca centralnego. A wszystko dlatego, że wraz z rozładowaną komórką w ręce i brakiem ładowarki stałam się bezsilna i zdana na przypadek chcąc się skontaktować z bratem. Wiedząc, że pojedzie tędy do pracy, przemierzyłam te pociągowe trasy…
Na moim instagramie możesz zobaczyć jak rozwijam pasję fotograficzną i towarzyszyć mi w tej przygodzie, nie tylko w Skandynawii.

Trudno się przyznać do tego, że się nie ma racji.
Zwłaszcza jeśli nie miało się racji przez bardzo długi czas.
Fredrik Backman, Mężczyzna imieniem Ove