Upały, a raczej ich brak i ich skutki wśród okolicznej ludności

Jadę ze znajomą pociągiem. Obie zmęczone i wytargane po całym dniu pracy. Obserwuje ją ze zmęczeniem, kiedy przegląda grupę na portalu społecznościowym przez telefon. Znudzona przewija palcem wypowiedzi i co jakiś czas raczy mnie cytatami: „To nie jest lato.”, „Nie mogę się opalić, nie ma Słońca.”, „Tragedia, czy tu zawsze musi być zimno?” –  W tym momencie patrzę za okno, Słońce akurat przyświeca i grzeje przez szyby wagonu. – „Nienawidzę lata w Szwecji, tu zawsze jest kiepska pogoda!” – I tak słucham narzekań na klimat w wymienionym przeze mnie kraju. Czy naprawdę Polacy to naród etatowych narzekaczy?

Na zewnątrz jest idealnie. Słońce świeci, ciepło, jednak nie gorąco, wieje delikatny wietrzyk, raz na kilka dni spadnie deszcz. Żadnej parnoty, powietrze czyste i jest czym oddychać. Ostatnimi czasy zdarzało się, że Słońce chowało się za chmurami, jednak nie były to chmury burzowe, zwykłe ot obłoki. Dzięki temu bywało chłodniej. Pogoda wprost idealna, przynajmniej według mnie. Ale moim rodakom to nie wystarcza. Wyraźne życzenia upalnego lata są aż nadto dobitne. A ja się pytam sama siebie, czy ci ludzie wiedzą, że mieszkają na południu Skandynawii? Cytując klasyk, taki mamy klimat.

Zastanawiam się, dlaczego ci, którym tak bardzo nie odpowiada mieszkanie w kraju uwarunkowanym pogodowo tak a nie inaczej, po prostu się nie przeprowadzą. Większość i tak jest tu tylko dla pieniędzy, nie zamierzają zostać na stałe, na dłużej. Czeka kilkanaście innych krajów z otwartym rynkiem pracy. Przecież nikt tu Was nie trzyma na siłę.

Zaczyna się od wyzwisk pogodowych. Bo przecież jest tak niedobrze, pogoda powinna mieć strojnik jak stare radia Zodiak. Po przekręceniu gałką 40 stopni i szał nagich ciał a w nocy kolejny ruch regulatorem i chwilowy deszcz, żeby oczyścić powietrze. Przecież najwyższy czas, żeby wynaleźć urządzenie zmieniające pogodę, bo tu się nie da żyć, przynajmniej sądząc po opiniach, koszmar. Po wyszydzeniu okropnej pogody Polacy przystępują do kolejnego ataku. Trzeba jeszcze skrytykować szkolnictwo, spółdzielnie, pracę, komunikację, miasto, ludzi, jednym słowem wszystko. A najlepiej tak, by nikt nie miał wątpliwości, że wyszydzający ma świętą rację i przedstawia uderzające w sedno sprawy argumenty, jak chociażby: „Ich system szkół jest tragiczny!”, „Wszędzie łapówki, mówię Wam wszędzie!” – Niestety gdzie jest to wszędzie, już się nie dowiedziałam.

Jakże wygodnie powiedzieć, że coś jest złe, bez żadnego uzasadnienia, bez uprzedniego myślenia i wysilenia szarych komórek dlaczego i co jest źle. Och, ja my uwielbiamy narzekać i krytykować, ale kiedy ktoś zapyta nas o to, jak my sobie wyobrażamy daną sytuację, co można by zrobić, żeby się zmieniła, jakie są nasze pomysły na usprawnienie – zapowietrzamy się i z wypiekami na twarzy mówimy, że z tym się już nic nie da zrobić, bo (wszechobecni) oni tak zarządzili. Wygoda takiego postępowania pozwala sądzić, że wystarczy obrzucić coś błotem, może wreszcie się zmieni. Mamy prawo obrażać, jednak zastanowienie się nad konsekwencjami naszych idyllicznych pomysłów widocznie za bardzo boli, bo tego już nie potrafimy zrobić.

Dyskusja z osobą, która poddaje świat krytyce, ale wysuwa ciekawe argumenty i pomysły, jest rzadko spotykana. Łatwiej się wykrzywić, ponieważ coś jest nie po naszej myśli. Taaak, cały świat się sprzysiągł przeciw uciemiężonym Polakom, męczennikom narodów. Brak myślenia przyczynowo-skutkowego. Jeśli nie jesteś ze mną, jesteś przeciw mnie. Prymitywne zachcianki z piaskownicy, chcę babkę, nieważne, że susza, niech ktoś poleje wodę piaskiem, bo chcę zrobić tę pieprzoną babkę. Dlaczego w takim razie sam nie chwycisz konewki? Oczekujemy za dużo proporcjonalnie do tego, co dajemy.  I zawsze jest źle.

Na zajęciach spotykam znajomych, którzy wrócili z wakacji w Polsce. Pytam z grzeczności jak było. Cholerne upały, nie da się oddychać, parno, duszno, ubrania lepią się do ciała. Widzę, że się opaliłaś. Tak, ale wiesz, straszna spiekota, ledwo wytrzymałam na plaży te 7 godzin. Kończymy palić papierosa i odzywają się głosy, że mogłoby trochę przygrzać, bo ciepło, ale Słońce znów chowa się za chmurą. Polakowi nie dogodzisz.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Upały, a raczej ich brak i ich skutki wśród okolicznej ludności

  1. Fakt, denerwujące jest to ciągłe narzekanie. Niestety taka cecha narodowa. Nie wiem czy inne narody też tak mają. To samo było tutaj. Nawet w telewizji śniadaniowej co rano pogodynka narzekała, że znowu upał a jak temperatura spadła do 27 stopni to… z radością w głosie oświadczyła, że za tydzień znowu wrócą upały afrykańskie (na które dwa dni wcześniej narzekała, że nie dają żyć). Jak dla mnie to te 27 stopni z delikatnymi chmurkami to był ideał. Szczególnie w urokliwym miejscu:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s