
SZWECJA • FOTOGRAFIA • SLOW-LIFE
Znasz to uczucie kiedy oglądasz film lub czytasz książkę i przewracasz oczyma, bo nie dajesz rady dalej, a potem masz ochotę to rzucić w kąt? Piątka. Ja też, doskonale! Są takie dzieła, lub też dziadostwa, jak kto woli, których po prostu nie da się zobaczyć na trzeźwo, lub w ogóle. Są książki tak słabe, że czytając je, siedząc na sedesie, masz ochotę się nimi podetrzeć, bo to i tak byłby dla nich zaszczyt. Są też takie z kolei, które wydają się mierne, trącą stęchlizną i nawet patykiem nie dotkniesz, bo sądzisz, że wylezą robale, a okazują się całkiem znośne. Ale…
Ciągle pada. Przemoknięte buty, głowa i obryzgane wodą okulary. A jednak nadal mały płomyczek w środku się tli. Emocje minionego weekendu rozgrzewają i dodają ciepła.
Odporność Wikingów, Skandynawów wszelkiej maści i szerokości geograficznej, jest już legendarna. Czy to tryb życia nastawiony na zdrowe żywienie i ruch czy to geny z wiek wieków wystawiane na mroźną i wietrzną pogodę? Pewnie wszystko po trochu. Tymczasem poopowiadam o chorowaniu w Szwecji.
Pogoda nie zaskakuje, kilka dni temu spadł śnieg. Rzadki, mało i nie został na długo, ale pojawił się również każdego kolejnego dnia. Zima więc już chyba przylazła. Z braku czasu na cokolwiek w ostatnim czasie, cieszę się na bliskość grudniowej przerwy noworocznej. Może się wyśpię. Tymczasem ostatnim tchnieniem tego tygodnia dzielę się obsesjami z (prawie) końcówki listopada.
Początkowo, kiedy tu przyjeżdżałam w odwiedziny, nie chciało mi się w to do końca wierzyć. Wszystko pięknie wygląda w teorii, ale praktyka pokazuje jak jest w rzeczywistości i czy ten koń malowany, piękny i uroczy, nie gnije od środka. Okazuje się, że nie tylko nie psuje się, ale też że z dobrego surowca powstał. Teoria zakładała, że Szwedzi świetnie mówią po angielsku. W życiu okazało się… że to prawda. Why?
Na moim instagramie możesz zobaczyć jak rozwijam pasję fotograficzną i towarzyszyć mi w tej przygodzie, nie tylko w Skandynawii.

Trudno się przyznać do tego, że się nie ma racji.
Zwłaszcza jeśli nie miało się racji przez bardzo długi czas.
Fredrik Backman, Mężczyzna imieniem Ove