Technologia moim przyjacielem

444Stworzyłam ten wpis kilka tygodni temu, ale zapomniałam o tym by go zamieścić… 😀

Korzystając z okazji podzielę się kilkoma przydatnymi aplikacjami i programami, które pomagają mi w różny sposób a jak wspominałam w poprzednim wpisie (o jesieni), czas zdarza mi się spożytkować praktyczniej niż bezczynnie. Jesienią można chociażby popracować nad umiejętnościami językowymi. Zamiast grać w telefoniczne gry, zaopatruję się w aplikacje z fiszkami i słówkami. Polecam kilka (nie, nikt mi za to nie płaci, często polecam innym coś, co lubię) różnych apek językowych, do obróbki zdjęć i przydatnych w codziennym funkcjonowaniu.

Język:

1. Aplikacje do nauki słówek Fabulo są bardzo pożyteczne i dobrze skonstruowane. Sama korzystam z tej, ale jest wiele wersji językowych: http://play.google.com/store/apps/details?id=air.com.hallbergryman.fabuloSwedish&hl=pl

2. Aplikacje tego dostawcy są o tyle warte uwagi, że uczą słówek tylko przez grę i zabawę. Szybko można przyswoić podstawowe pojęcia a sam program nie pochłania wiele uwagi, rozegranie wszystkich gier z jedną partią słów trwa ok. pięć minut: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.funeasylearn.swedish

3. Typowe fiszki, przydatne o tyle, że mamy dostępne listy słów podzielone na kategorie, dodatkowo również gry do nauki: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.bh.superflashcard.swedish.android

4. Słowniki dostępne w formie aplikacji Glosbe, wśród tych tłumaczonych na polski nie znalazłam lepszych póki co.  Duży atut to możliwość pobrania słownika, dzięki czemu można korzystać z niego następnie offline. Jest dostępnych wiele wersji językowych, sama korzystam z dwóch. Tutaj jednak multilanguage: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.cloud_inside.mobile.glosbedictionary

5. I najlepsza na koniec. Przyda się każdemu kto uczy się języka lub go doszkala. Aplikacja, w której sami tworzymy fiszki. Ogromnym plusem jest to, że będąc online mamy możliwość posłuchania jak lektor je czyta, a nie jest to Ivona, tylko dobra wymowa i akcent. Dodatkowo można z niej korzystać na komputerze. Ja tworzę fiszki właśnie w ten sposób, na kompie, bo szybciej, a ćwiczę na telefonie lub tablecie. 🙂 Baza online z naszego konta dostępna jest na każdym sprzęcie, z którego się zalogujemy.
Aplikacja: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.quizlet.quizletandroid&hl=pl Strona: https://quizlet.com/latest

Komunikacja:

6. Wszystkim polecam i polecać będę ten komunikator, nie jest aplikacją w stu procentach niezawodną, jednak na pewno lepszą pod tym względem niż Skype. Wysyła wiadomości w czasie rzeczywistym, czyli adresat nie musi być online, jak to jest w przypadku Skype właśnie. Można wykonywać darmowe połączenia, rozmowy wideo oraz wysyłać wiadomości między użytkownikami tej samej aplikacji. Plus dla przebywających za granicą, jest możliwość doładowania konta i dzwonienia do osób nieposiadających apki, wychodzi znacznie taniej niż połączenia zagraniczne. Jedna z moich ulubionych aplikacji: VIBER! Ważne, nie potrzebujesz nicków, identyfikatorem jest Twój numer telefonu, aplikacja do przesyłu danych potrzebuje internetu: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.viber.voip

Zdjęcia:

7. Przyciąć, wyciąć, zmienić odcień, kontrast i mnóstwo innych. Czasem każdy z nas potrzebuje edytora zdjęć w telefonie. Wypróbowałam dziesiątki i mój numer jeden to PicsArt. Łączy większość funkcji pojedynczych aplikacji w jednej. Można rysować, pisać, doklejać różne rzeczy do swoich dzieł. Takie malowanie potrafi pochłonąć i też jest rodzajem samodoskonalenia, oczywiście jeśli nie polega na usuwaniu zmarszczek w profilówce… http://play.google.com/store/apps/details?id=com.picsart.studio

8. Imgur – darmowy host grafiki, zdjęć, obrazów. Korzystam z niego również na komputerze. Będąc zalogowaną na swoje konto tu i w telefonie mam dostęp do wszystkich przesyłanych przez siebie obrazów, zawsze. Brak limitu czasowego zdjęć, dopóki masz konto, foto zostanie w internecie. Dodawane przez siebie obrazy można uczynić prywatnymi. Plus to też krótkie adresy obrazów oraz niezawodność. Zdjęcia dodawane jako linki z Imgur nigdy nie znikają w nieodpowiednim momencie. Strona internetowa: www.imgur.com oraz aplikacja: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.imgur.mobile

9. Z tej aplikacji korzystam właściwie tylko na komputerze. Pozwala na superszybkie zrzuty ekranowe, zrzuty części ekranu, przechowywanie ich w ograniczonej (w wersji premium nie ma limitu) ilości, edycję oraz automatyczne linkowanie każdego obrazu. Dzięki temu od razu po kliknięciu skrótu klawiaturowego inicjującego screenowanie, możemy pokazać go znajomemu wysyłając link wygenerowany przez Shu: http://screenshu.com/?lang=pl

Czytanie i pisanie:

10. Gratka dla tych piszących i tych chcących pisać więcej. Póki co ten jest najlepszy, a korzystałam z kilku, mianowicie mówię o słowniku synonimów: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.futuremind.synonimy.dev

11. Aplikacja pozwalająca nam przejrzeć nagłówki gazet krajowych, portali, nawet blogów: Polska Prasa RRS. Genialna pod każdym względem i niezawodna, nie wiesza się, jest płynna: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.zaggisworkshop.polishpress

12. Od roku z racji mniejszej dostępności książek papierowych zaczytuję się w ebookach. Mając aplikację UB reader mogę to robić też  w drodze do pracy nie obciążając kręgosłupa kolejnym drukowanym tomiskiem. Na telefonie łatwiej się czyta książki w formacie .epub, można wtedy manipulować wielkością czcionki: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.mobisystems.ubreader_west

Dźwięki:

13. Swego czasu sporo bawiłam się montażem dźwięku, mixami piosenek i różnymi ich pochodnymi. Gorąco polecam program do zainstalowania na komputrze: AudaCity. Przede wszystkim: darmowy. Poza tym przejrzysty i ma wszystko czego potrzeba każdej spragnionej dźwięku duszy: http://audacityteam.org/download/

14. Dla tych, którzy lubią odtwarzać muzykę z komputerowego głośnika, to profanacja podobno, ale przy dobrym sprzęcie nikt się nie dopatrzy różnicy. Winamp bardzo spowalnia system, o „fabrycznym” Media Player nie wspomnę nawet. Polecam lekki i prosty w obsłudze program: AIMP. Jest dostępna również wersja mobilna, używałam jej przez ponad rok, w porządku, ale była to beta, więc zdarzało się, że odtwarzacz wyłączał się bez powodu: http://aimp.com.pl/index.php/pl/download

Mam nadzieję, że się spodobają 🙂

Komunikacyjne historie

Przemierzam kolejny wagon metra przyglądając się twarzom. Takie nerwowe przeciskanie się i uśmiechanie do wszystkich naokoło wzbudza delikatne zainteresowanie. Od początku wagonu do końca, na kolejnej stacji przesiadka, następny wagon i ta sama historia, stacja i powtórka. Kolejna stacja, wysiadam, czekam na kolejne metro. Wsiadam i wracam do przemierzania go w całości. Cztery pociągi metra przemierzone w ten sposób i dotarcie prawie do dworca centralnego. A wszystko dlatego, że wraz z rozładowaną komórką w ręce i brakiem ładowarki stałam się bezsilna i zdana na przypadek chcąc się skontaktować z bratem. Wiedząc, że pojedzie tędy do pracy, przemierzyłam te pociągowe trasy i zdyszana wylądowałam na stacji docelowej, przesiadkowej brata, na której obserwowałam wysiadających z następnych dwóch pociągów.

Historia śmieszna, bo przebiegałam wzrokiem wszystkich ludzi w metrze szukając znajomej sylwetki i twarzy, aż wzbudziłam delikatny niepokój u niektórych. Chciałam im miną powiedzieć „Nie, nie jestem wariatką, brata szukam.”, ale działanie równie bezsensowne co szukanie go w ten upalny dzień. Historia śmieszna, ale jednocześnie pozwalająca się zastanowić nad tym, że bez telefonu komórkowego byłam zdana na przypadek, mimo ogromnej potrzeby skontaktowania się, co mi pozostało? Tabliczka na klacie obwieszczająca, że przyjmę ładowarkę na 15 minut.

Co by się stało, gdyby sieć nie działała przez kilka dni i wszyscy bylibyśmy w takiej sytuacji? Dziś już nikt nie wyobraża sobie życia bez telefonu komórkowego przyspawanego właściwie do dłoni. Jakby wyglądały nasze wiadomości? Kartka przy drzwiach „Hej byłam u cb w dm. Wjp musimy pogadać ziom nara” nie jest szczytem elokwencji, nawet tej pisanej. Gdyby ludzie znów musieli się komunikować oko w oko cały czas, jakby się odnaleźli w tej nowej rzeczywistości? Potrafiliby powiedzieć coś więcej niż zwyczajowe pogaduszki i sławetne „lol”? A gdyby tak zniknęły emotikony? Szaleństwo, jak wyrazić, że dane zdanie jest napisane z przymrużeniem oka? Ciekawa perspektywa, ale na te pytania nie poznam pewnie odpowiedzi.

Każdy często popełnia ten błąd i nie widzi. Patrzy w ekran i nie widzi. Czyta wiadomości i nie widzi. Rozmawia przez telefon i nie widzi. Nie widzi tego wszystkiego co się dzieje dookoła. Ludzie maszerujący z komórkami przed nosem, nie zatrzymujący się przed przejściem dla pieszych, potrącający inne osoby, wpadający na siebie. Era mobilnych zombie. Moi młodsi znajomi nie potrafią zjeść obiadu, bez obwieszczenia o tym światu. Pseudopopularność wirtualna zastąpiła rzeczywiste relacje i prawdziwy podziw dla dokonań jednostek. Zamiast dopingować mruczymy pod nosem. On na pewno musiał mieć szczęście, sam mógłbym to zrobić, ale nie chce mi się. Doprawdy? Ilość polubień przekłada się na jakość? Ilość polubień przekłada się na ilość przyjaciół?

Wbrew pozorom wcale nie jest tak apokaliptycznie. Rozglądając się uważniej można dojrzeć ludzi spacerujących z głową w chmurach, obserwujących architekturę, innych ludzi, uśmiechających się do siebie wzajemnie. Ludzi, którzy jadąc autobusem parskają, bo przypomniała im się sytuacja sprzed kilku lat tak fantastycznie zabawna, że nawet po tak długim czasie wzbudza głośny i serdeczny śmiech. Ludzi, którzy patrzą na tych parskających i śmieją się razem z nimi, mimo że nigdy wcześniej się nie widzieli. Ludzi, którzy dzielą radość, zwykły, szczery śmiech.

Tak naprawdę wszystko jest w nas, coś głęboko schowane, coś bardziej widoczne, ale jest. Para staruszków wsiada do metra, pani siada po przekątnej do mnie na czteroosobowym miejscu, pan ramię w ramię ze mną. Jedziemy, oni oboje patrzą się w okno, nawet nie wiedziałam, że wsiedli razem. Kilka stacji później pani siedząca obok starowinki wysiada. Dziadek wstaje na tyle szybko, na ile pozwalają mu kości i artretyzm, babcia przesiada się pod okno, on siada obok niej. Trzęsą się jak osiki, jak ludzie, którzy wiedzą, że najlepsze chwile już przeżyli i cieszą się każdą minutą, która im została. Chwytają się pod ręce i całą drogę głaszczą po dłoniach. Ja patrząc w okno próbuję powstrzymać łzy, które tak nieoczekiwanie cisną mi się do oczu. Chwila warta zapamiętania. Bo to wszystko jest w nas, wystarczy o tym wiedzieć. Sytuacja sprzed kilku miesięcy, ale należąca do kategorii „tego się nie zapomina”. Wraca do mnie za każdym razem kiedy widzę takich starszych ludzi, którzy z uporem a jednocześnie łagodnością na twarzy idą do przodu, mimo że przejście trasy kilkudziesięciu metrów zajmuje im długie minuty.

Czy obecne pokolenia się rozjeżdżają? Potrafimy żyć bez telefonów i krótkich wiadomości wysyłanych na wielokilometrowe odległości? Gdybyśmy nie mieli wyjścia, na pewno, ale przecież telefony to wygoda przede wszystkim, oszczędność czasu. Czasu, który wykorzystujemy w tak ważny dla nas sposób. No właśnie, czyżby? Wracam po bezowocnych poszukiwaniach brata i opieram głowę o szybę. Obrazy migają i wreszcie docieram do domu. Wchodzę, podłączam telefon do ładowarki, kilka minut później dzwonię:

– Szukałam Cię w metrze.

– Gdzie?

– W metrze. Dokładniej w kilku, czekałam na Slussen aż przyjedziesz…

– Jechałem busem.