Tu jest chwytliwy tytuł – o homonto i sebolach.

miys4py

Szwedzkie dzieci tańczą dookoła penisa! Ich rodzice tylko się przyglądają! – Taki właśnie powinien być tytuł ostatniego Skaniedziałku. Jeśli przegapiłeś – nie zwlekaj – to może Ci zaszkodzić! Doceniam sztukę tytułowania, ale takie nagłówki mnie odrzucają. Serio. Zawsze kiedy widzę pulsujący napis myślę, że o ile to nie reklama jakiegoś produktu na porost włosów pod pachami albo likwidację hemoroidów, to po prostu trzeba nabić licznik tekstowi, który inaczej nie ma szans się obronić, niczym Gołota w walce z Tysonem, który decyduje się na zdjęcie spodenek i wypięcie zada, licząc, że w ten sposób podwyższy punktację. I wcale nie twierdzę, że moje pisanie jest lepsze, twierdzę jedynie, że mam tyle wrodzonej godności i arystokratycznej dumy, że nie rzucam tytułami z poczytnych brukowców. Tych na F. i S. Nieważne! To wszystko jest nieważne! Wszyscy kiedyś umrzemy! A tymczasem, dopóki śmierć z tępą kosą nie stoi na progu, zapraszam na niestandardowy Skaniedziałek, pełen moich osobliwych wynurzeń i niepowiązanych uniesień na tle szwedzkiej rzeczywistości.

Czytaj dalej »

Reklamy

Wyższy level żebrania

fmljqro1

– Pięćdziesiąt groszy do piwka pani kierowniczko?

Mało kto nie usłyszał nigdy pod sklepem podobnej zaczepki. Wyznaję zasadę, że skoro ja mogę pracować i zarabiać na „piwko”, to każdy inny także. Przyznaję, kupiłam jedzenie dziadkowi, któremu brakowało do chleba a głodnemu dzieciakowi dałam bułkę. Owszem. Czasem też częstuję fajką, jeśli ktoś grzecznie prosi. Jednak dopiero w Sztokholmie przekonałam się jak żebranie można wywindować na wyższy level.

Czytaj dalej »