Nakarm wewnętrznego głoda i daj drugą szansę książce

ksiazki.jpg

Znasz to uczucie kiedy oglądasz film lub czytasz książkę i przewracasz oczyma, bo nie dajesz rady dalej, a potem masz ochotę to rzucić w kąt? Piątka. Ja też, doskonale! Są takie dzieła, lub też dziadostwa, jak kto woli, których po prostu nie da się zobaczyć na trzeźwo, lub w ogóle. Są książki tak słabe, że czytając je, siedząc na sedesie, masz ochotę się nimi podetrzeć, bo to i tak byłby dla nich zaszczyt. Są też takie z kolei, które wydają się mierne, trącą  stęchlizną i nawet patykiem nie dotkniesz, bo sądzisz, że wylezą robale, a okazują się całkiem znośne. Ale jeśli masz szczęście, to doznasz szoku, bo okażą się fantastyczne i będziesz pluć w brodę młodszemu sobie, że wcześniej tego nie zauważyłeś. Czytaj dalej „Nakarm wewnętrznego głoda i daj drugą szansę książce”

Obejrzałam KLER – chyba jestem jakaś pojebana

eucharist-body-of-christ-church-mass-161081.jpeg

Seans skończył się pół godziny temu. Ludzie powstawali z siedzeń z wesołym szumem, chichrali się do siebie, potrącali przewrócone wcześniej kubły z popcornem i zaczęli taranować się nawzajem przy wyjściu. A śmiechu było co nie miara, jak jeden z drugim zaczęli żartować. Kobieta do gościa w rzędzie przede mną:
„A ten popcorn zostawiamy tu?”
„Zostaw, wszyscy zostawiają.”

Ja chyba jestem jakaś pojebana, bo się nie śmiałam widocznie tam, gdzie trzeba było.  Nie śmiałam się w ogóle. Wystarczy poprzeklinać i potaplać się w błocie, żeby zmusić publikę do rżenia jak wesołe kucyki? Dramat staje się komedią. Czytaj dalej „Obejrzałam KLER – chyba jestem jakaś pojebana”