Władca, Forest i marudzenie

22

Koniec roku to zawsze taki nostalgiczny czas wspominek, użalania się, deklaracji zmian i postanowień noworocznych. A jakże, i ja zaczęłam pisać  pod koniec grudnia tekst pełen uniesień i rzewnych przemyśleń, który póki co i tak schowałam do przysłowiowej szuflady. W związku z nowym rokiem, wszystkiego najlepszego Wam życzę. Żeby zwyczajnie i po prostu było dobrze. Czytaj dalej „Władca, Forest i marudzenie”

Będąc świadkiem

w0w3uck

Metro. Mniej więcej pierwsza w nocy. Pan urody typowo aryjskiej, ubrany markowo, schludnie i na pełnym stajlu w wieku średnim, wyglądający bardziej na biznesmena niż ziomka wracającego z party, obżera się chipsami. I obżera to bardzo trafne słowo. Bierze garściami i pakuje do gęby w tempie Usaina Bolta. Zagląda do paczki, sprawdza czy  aby na pewno się skończyły, ale upewnia się jeszcze kręcąc nią na boki, po czym bez mrugnięcia okiem, zgrabnie, ruchem baletnicy odrzuca opakowanie na podłogę. Przystępuje do poszukiwań chustki, jakżeby inaczej, równie markowej co reszta odzieży, wyciera nią dokładnie uwalane paluchy, chowa do kieszonki wewnątrz marynarki i na następnej stacji wysiada. 

Czytaj dalej „Będąc świadkiem”