O tym jak trafił mnie jasny szlag

5cf4ad29-bfe2-4a7a-b3af-420303cb8746

Tydzień zaczął się bardzo źle. Poniedziałki zwykle mnie nie rozpieszczają, ale ten był wyjątkowo parszywy. Wiedziałam też, że nie znajdę czasu na żadne przyjemności przez kolejne kilka długich dni, a jak mi się poszczęści może i więcej. I tak, gromadząc dobry humor już od pierwszego dnia, pocieszałam się myślami, ze zawsze może być gorzej. Zawsze mogłabym jeszcze w drodze do pracy wdepnąć w jakieś badziewie i powkurwiać się jeszcze bardziej.

Poniedziałek minął więc na klnięciu i cichutkim powarkiwaniu.

We wtorek wcale nie było lepiej. Wiedząc już, że nastrój i samopoczucie leci na łeb na szyję szybciej niż oglądalność Kuby Wojewódzkiego, staram się mimo wszystko uśmiechać. Podobno to działa. Układanie grymasu zadowolenia na twarzy powoduje wydzielanie się endorfin i człowiek jest szczęśliwszy. To mogę Wam powiedziec, że i owszem, chyba, że jest to uśmiech Jokera, wtedy współpracownicy zaczynają szeptać po kątach i spierdalają przed tobą w podskokach.

Środa, zaraz po poniedziałku, jest najbardziej intensywnym dniem w mojej pracy. Więc jakże mogłoby być inaczej w tym cudnym tygodniu radości. Był ogólnie mówiąc – rozpierdol.

Po rozpierdolu przyszedł czwartek i jak się możecie domyślać, wkurw już byl tak wielki tego dnia, ze postawili mi kratki dookoła biurka i zakazali się zbliżać do ludzi. Czytaj dalej „O tym jak trafił mnie jasny szlag”

Reklamy

Władca, Forest i marudzenie

22

Koniec roku to zawsze taki nostalgiczny czas wspominek, użalania się, deklaracji zmian i postanowień noworocznych. A jakże, i ja zaczęłam pisać  pod koniec grudnia tekst pełen uniesień i rzewnych przemyśleń, który póki co i tak schowałam do przysłowiowej szuflady. W związku z nowym rokiem, wszystkiego najlepszego Wam życzę. Żeby zwyczajnie i po prostu było dobrze. Czytaj dalej „Władca, Forest i marudzenie”