Nakarm wewnętrznego głoda i daj drugą szansę książce

assortment-book-book-bindings-1130980.jpg

Znasz to uczucie kiedy oglądasz film lub czytasz książkę i przewracasz oczyma, bo nie dajesz rady dalej, a potem masz ochotę to rzucić w kąt? Piątka. Ja też, doskonale! Są takie dzieła, lub też dziadostwa, jak kto woli, których po prostu nie da się zobaczyć na trzeźwo, lub w ogóle. Są książki tak słabe, że czytając je, siedząc na sedesie, masz ochotę się nimi podetrzeć, bo to i tak byłby dla nich zaszczyt. Są też takie z kolei, które wydają się mierne, trącą  stęchlizną i nawet patykiem nie dotkniesz, bo sądzisz, że wylezą robale, a okazują się całkiem znośne. Ale jeśli masz szczęście, to doznasz szoku, bo okażą się fantastyczne i będziesz pluć w brodę młodszemu sobie, że wcześniej tego nie zauważyłeś.Czytaj dalej »

Reklamy

Jak to jest z tym angielskim w Szwecji?

alphabet-close-up-communication-256417.jpg

Początkowo, kiedy tu przyjeżdżałam w odwiedziny, nie chciało mi się w to do końca wierzyć. Wszystko pięknie wygląda w teorii, ale praktyka pokazuje jak jest w rzeczywistości i czy ten koń malowany, piękny i uroczy, nie gnije od środka. Okazuje się, że nie tylko nie psuje się, ale też że z dobrego surowca powstał. Teoria zakładała, że Szwedzi świetnie mówią po angielsku. W życiu okazało się… że to prawda. Why?Czytaj dalej »

Obsesja tygodnia #2 – muza, film i zdrowie

PicsArt_11-04-04.05.17.jpg

Niemożliwie ciepłe weekendy jesienią są w tym roku niemałym zaskoczeniem w Sztokholmie. Choć w tygodniu pada, jest buro i nic tylko się pociąć, to w weekend nieoczekiwanie niebo staje się niebieskie, Słońce ciepło grzeje i chciałoby się zrzucić łachy, żeby chodzić na golasa, tylko temperatura już nie ta.

Ten tydzień i ostatnich kilka upłynęło mi pod znakiem utwóru Albina Lee Meldau. Czytaj dalej »

Obejrzałam KLER – chyba jestem jakaś pojebana

eucharist-body-of-christ-church-mass-161081.jpeg

Seans skończył się pół godziny temu. Ludzie powstawali z siedzeń z wesołym szumem, chichrali się do siebie, potrącali przewrócone wcześniej kubły z popcornem i zaczęli taranować się nawzajem przy wyjściu. A śmiechu było co nie miara, jak jeden z drugim zaczęli żartować. Kobieta do gościa w rzędzie przede mną:
„A ten popcorn zostawiamy tu?”
„Zostaw, wszyscy zostawiają.”

Ja chyba jestem jakaś pojebana, bo się nie śmiałam widocznie tam, gdzie trzeba było.  Nie śmiałam się w ogóle. Wystarczy poprzeklinać i potaplać się w błocie, żeby zmusić publikę do rżenia jak wesołe kucyki? Dramat staje się komedią.Czytaj dalej »

Był sobie stuletni Szwed

Powracam do cyklu „Skaniedziałek”, czyli poniedziałkowych wpisów krążących dookoła tematyki Skandynawii. Dziś na tapecie książka Jonasa Jonassona Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął. 

2

W historii książki i filmu jest kilka takich postaci, dookoła których kręci się świat. Najbardziej znanym szerszej publiczności jest chyba Forest Gump. A z naszego rodzimego podwórka – Franek Dolas. Panowie, choćby nie chcieli, zawsze znajdują się w centrum wydarzeń a wszystko jakby wiruje w przestrzeni wokół nich, by zaraz powrócić z jeszcze bardziej zwariowanym zbiegiem okoliczności. I jest również Alan Karlsson. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął.  Oraz który, jak się okazuje, był zawsze tam, gdzie działo się coś ciekawego i dziwnym trafem miał na te wydarzenia wpływ.Czytaj dalej »