Władca, Forest i marudzenie

22

Koniec roku to zawsze taki nostalgiczny czas wspominek, użalania się, deklaracji zmian i postanowień noworocznych. A jakże, i ja zaczęłam pisać  pod koniec grudnia tekst pełen uniesień i rzewnych przemyśleń, który póki co i tak schowałam do przysłowiowej szuflady. W związku z nowym rokiem, wszystkiego najlepszego Wam życzę. Żeby zwyczajnie i po prostu było dobrze. Czytaj dalej „Władca, Forest i marudzenie”

Rachunek sumienia, ból dupy i wybuch

ciii

Założyłam bloga głownie po to, żeby sprawdzić, jaki ta moja pisanina będzie miała odbiór. Będąc zawsze zwierzęciem poniekąd scenicznym, potrzebowałam publiczności. Taki typ wesołka, którego głównym zadaniem jest rozbawienie reszty. Jednak utknęłam w martwym punkcie poniekąd z braku czasu, a poniekąd dlatego, że my – wesołki – nie jesteśmy z kamienia. Czasem musimy wypluć te smęty, które się nagromadziły pod grubą skórą. Raczej nie robimy tego w tym samym gnieździe, które jest naszą kabaretową estradą. Przyznaję, trochę mnie sfrustrowało, że to co ostatecznie powstawało w mojej głowie, nie było tym, czym miało być w założeniu. Stąd posucha słowna i absencja.

Czytaj dalej „Rachunek sumienia, ból dupy i wybuch”