#3 Playlista – 9 perfekcyjnych kawałków Perfectu

unu

Wychowałam się na muzyce takich zespołów jak Perfect. Nie na bieżąco co prawda, ileś lat później. Z racji tego, że tata był wiernym i zapalonym fanem, codziennie mój mózg był bombardowany polskim rockiem różnego rodzaju i panowie od „Autobiografii” byli na top liście bombowców. I najcudowniejsze jest to, że mimo bycia zasmarkanym dzieciakiem, rozumiałam, że teksty ich utworów to jest COŚ. Nie rozumiałam wszystkiego, ale tata próbował mi tłumaczyć, kiedy pytałam, tak aby mój mały rozumek ogarnął.

I do dziś uważam, że Czytaj dalej »

Reklamy

#2 Playlista – 9 znanych-nieznanych kawałków The Beatles

tb

W fazie pierwszych prób i formowania stylu zespołu. byli to chłopcy w skórach i marzący o ciężkim brzmieniu, jednak pewna dobra dusza doradziła im zmianę wizerunku, który jak się później okazało, miał ogromny wpływ na popularność grupy i wielki szał wśród nastolatek.

Wszyscy znają nazwę zespołu, jednak nie wszyscy wiedzą, że nucone i znane też przez nich utwory to właśnie kawałki słynnej kapeli. Kiedy zaczęłam odkrywać ponadczasową muzę The Beatles, nie zdawałam sobie sprawy, że znam słowa do tylu ich piosenek. Dla fanów zespołu oczywistością jest znanie tych kawałków na pamięć. Jednak Ci którzy nie mieli do czynienia z fantastyczną czwórką z Liverpoolu zdziwią się, że to co nucą czasem wraz z radiem, okazuje się numerem Beatlesów właśnie. Enjoy!

Czytaj dalej »

#1 Playlista – 9 pozytywnie smutnych kawałków

333Muzyka jest lekiem na wszystko, jest wzbogaceniem tego co obecne z człowieku, jest poezją i epiką, jest oderwaniem od rzeczywistości a jednocześnie jest rzeczywistością, po prostu jest. Muzyka i jej obecność w życiu jest jednym z najpiękniejszych dokonań ludzkości. Kończąc, polecam. Dziewięć utworów, różnych i podobnych. Pozytywnie smutnych, bogatych w treść, dobrze się wsłuchać w to, co autor miał na myśli.
Na jesienny wieczór jak znalazł.

Czytaj dalej »

Technologia moim przyjacielem

444Stworzyłam ten wpis kilka tygodni temu, ale zapomniałam o tym by go zamieścić… 😀

Korzystając z okazji podzielę się kilkoma przydatnymi aplikacjami i programami, które pomagają mi w różny sposób a jak wspominałam w poprzednim wpisie (o jesieni), czas zdarza mi się spożytkować praktyczniej niż bezczynnie. Jesienią można chociażby popracować nad umiejętnościami językowymi. Zamiast grać w telefoniczne gry, zaopatruję się w aplikacje z fiszkami i słówkami. Polecam kilka (nie, nikt mi za to nie płaci, często polecam innym coś, co lubię) różnych apek językowych, do obróbki zdjęć i przydatnych w codziennym funkcjonowaniu.

Język:

1. Aplikacje do nauki słówek Fabulo są bardzo pożyteczne i dobrze skonstruowane. Sama korzystam z tej, ale jest wiele wersji językowych: http://play.google.com/store/apps/details?id=air.com.hallbergryman.fabuloSwedish&hl=pl

2. Aplikacje tego dostawcy są o tyle warte uwagi, że uczą słówek tylko przez grę i zabawę. Szybko można przyswoić podstawowe pojęcia a sam program nie pochłania wiele uwagi, rozegranie wszystkich gier z jedną partią słów trwa ok. pięć minut: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.funeasylearn.swedish

3. Typowe fiszki, przydatne o tyle, że mamy dostępne listy słów podzielone na kategorie, dodatkowo również gry do nauki: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.bh.superflashcard.swedish.android

4. Słowniki dostępne w formie aplikacji Glosbe, wśród tych tłumaczonych na polski nie znalazłam lepszych póki co.  Duży atut to możliwość pobrania słownika, dzięki czemu można korzystać z niego następnie offline. Jest dostępnych wiele wersji językowych, sama korzystam z dwóch. Tutaj jednak multilanguage: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.cloud_inside.mobile.glosbedictionary

5. I najlepsza na koniec. Przyda się każdemu kto uczy się języka lub go doszkala. Aplikacja, w której sami tworzymy fiszki. Ogromnym plusem jest to, że będąc online mamy możliwość posłuchania jak lektor je czyta, a nie jest to Ivona, tylko dobra wymowa i akcent. Dodatkowo można z niej korzystać na komputerze. Ja tworzę fiszki właśnie w ten sposób, na kompie, bo szybciej, a ćwiczę na telefonie lub tablecie. 🙂 Baza online z naszego konta dostępna jest na każdym sprzęcie, z którego się zalogujemy.
Aplikacja: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.quizlet.quizletandroid&hl=pl Strona: https://quizlet.com/latest

Komunikacja:

6. Wszystkim polecam i polecać będę ten komunikator, nie jest aplikacją w stu procentach niezawodną, jednak na pewno lepszą pod tym względem niż Skype. Wysyła wiadomości w czasie rzeczywistym, czyli adresat nie musi być online, jak to jest w przypadku Skype właśnie. Można wykonywać darmowe połączenia, rozmowy wideo oraz wysyłać wiadomości między użytkownikami tej samej aplikacji. Plus dla przebywających za granicą, jest możliwość doładowania konta i dzwonienia do osób nieposiadających apki, wychodzi znacznie taniej niż połączenia zagraniczne. Jedna z moich ulubionych aplikacji: VIBER! Ważne, nie potrzebujesz nicków, identyfikatorem jest Twój numer telefonu, aplikacja do przesyłu danych potrzebuje internetu: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.viber.voip

Zdjęcia:

7. Przyciąć, wyciąć, zmienić odcień, kontrast i mnóstwo innych. Czasem każdy z nas potrzebuje edytora zdjęć w telefonie. Wypróbowałam dziesiątki i mój numer jeden to PicsArt. Łączy większość funkcji pojedynczych aplikacji w jednej. Można rysować, pisać, doklejać różne rzeczy do swoich dzieł. Takie malowanie potrafi pochłonąć i też jest rodzajem samodoskonalenia, oczywiście jeśli nie polega na usuwaniu zmarszczek w profilówce… http://play.google.com/store/apps/details?id=com.picsart.studio

8. Imgur – darmowy host grafiki, zdjęć, obrazów. Korzystam z niego również na komputerze. Będąc zalogowaną na swoje konto tu i w telefonie mam dostęp do wszystkich przesyłanych przez siebie obrazów, zawsze. Brak limitu czasowego zdjęć, dopóki masz konto, foto zostanie w internecie. Dodawane przez siebie obrazy można uczynić prywatnymi. Plus to też krótkie adresy obrazów oraz niezawodność. Zdjęcia dodawane jako linki z Imgur nigdy nie znikają w nieodpowiednim momencie. Strona internetowa: www.imgur.com oraz aplikacja: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.imgur.mobile

9. Z tej aplikacji korzystam właściwie tylko na komputerze. Pozwala na superszybkie zrzuty ekranowe, zrzuty części ekranu, przechowywanie ich w ograniczonej (w wersji premium nie ma limitu) ilości, edycję oraz automatyczne linkowanie każdego obrazu. Dzięki temu od razu po kliknięciu skrótu klawiaturowego inicjującego screenowanie, możemy pokazać go znajomemu wysyłając link wygenerowany przez Shu: http://screenshu.com/?lang=pl

Czytanie i pisanie:

10. Gratka dla tych piszących i tych chcących pisać więcej. Póki co ten jest najlepszy, a korzystałam z kilku, mianowicie mówię o słowniku synonimów: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.futuremind.synonimy.dev

11. Aplikacja pozwalająca nam przejrzeć nagłówki gazet krajowych, portali, nawet blogów: Polska Prasa RRS. Genialna pod każdym względem i niezawodna, nie wiesza się, jest płynna: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.zaggisworkshop.polishpress

12. Od roku z racji mniejszej dostępności książek papierowych zaczytuję się w ebookach. Mając aplikację UB reader mogę to robić też  w drodze do pracy nie obciążając kręgosłupa kolejnym drukowanym tomiskiem. Na telefonie łatwiej się czyta książki w formacie .epub, można wtedy manipulować wielkością czcionki: http://play.google.com/store/apps/details?id=com.mobisystems.ubreader_west

Dźwięki:

13. Swego czasu sporo bawiłam się montażem dźwięku, mixami piosenek i różnymi ich pochodnymi. Gorąco polecam program do zainstalowania na komputrze: AudaCity. Przede wszystkim: darmowy. Poza tym przejrzysty i ma wszystko czego potrzeba każdej spragnionej dźwięku duszy: http://audacityteam.org/download/

14. Dla tych, którzy lubią odtwarzać muzykę z komputerowego głośnika, to profanacja podobno, ale przy dobrym sprzęcie nikt się nie dopatrzy różnicy. Winamp bardzo spowalnia system, o „fabrycznym” Media Player nie wspomnę nawet. Polecam lekki i prosty w obsłudze program: AIMP. Jest dostępna również wersja mobilna, używałam jej przez ponad rok, w porządku, ale była to beta, więc zdarzało się, że odtwarzacz wyłączał się bez powodu: http://aimp.com.pl/index.php/pl/download

Mam nadzieję, że się spodobają 🙂

Gabinet Osobliwości z drugiej ręki

Kończę czytać i siedzę z niezdecydowanym wyrazem twarzy. Czasem trafiam na książkę, która wzbudza zarówno fascynację jak i obrzydzenie. Utwór wciągający czytelnika w odmęty nieprzeniknionych warstw a jednocześnie sprawiający, że chce się od niej uciec, by powrócić. Zdziwienie, to właśnie towarzyszyło mi kiedy zamknęłam „Second hand”. Zdziwienie i delikatne rozczarowanie. Jednak spodobała mi się jej niespotykana nieokreśloność tak bardzo, że w ciągu kolejnych dni wracałam do niej myślami i zaczynałam rozumieć, dlaczego autorka zaserwowała takie zakończenie, deser, który wcale nie był słodki. Zostawił posmak goryczy i czegoś kwaśnego, co powoduje wykrzywienie twarzy w grymasie przy każdym jego wspomnieniu. Mimo to będący finałem komponującym się z całością tak, że nie sposób wyobrazić sobie innego.

W tej książce spotykamy całą gamę barwnych postacia każda z nich z drugiej ręki. Małomiasteczkowy klimat tak często wykorzystywany nigdy nie straci walorów, jeśli jest dobrze przedstawiony czytelnikowi. Przyprawą jest duch PRL’u, którzy krąży po stronnicach powieści, dodatkowy smaczek dla polskiego odbiorcy. Lubimy te ciemne, mroczne charaktery wyłaniające się z codzienności egzystencji niewielkich społeczności. Zachowania, które ujawniają postaci, stają się dzięki temu bardziej wyraziste. Zaglądając przez okienko do takiego miejsca podglądamy i szpiegujemy poznając bohaterów.

Atutem jest tu również warstwa oniryczna, wyobrażenia bohaterów, wspomnienia, lęki i ich pokrętne wymysły, obecne tylko w głowach, a przeplatające się z realiami bardzo płynnie. Dość ciekawe doświadczenie, tym bardziej jeśli czytelnik uświadomi sobie, że to jest prawdziwe. Te dziwne, a nawet chore, myśli stanowią przecież coś nieodłącznego każdego umysłu. Kiedy byłam dużo młodsza i chodziłam do kościoła, zastanawiałam się co by się stało, gdyby ktoś nagle w czasie mszy skoczył z galerii. Takie właśnie pokręcone refleksje nie ujawniane przez nas w świetle dziennym, mają przecież miejsce w naszych głowach każdego dnia.

Prowadzi to też do pomysłów: a co by było gdyby. Gdyby Marlena opanowała dziewczęcą chuć, gdyby Maria nie wyjechała, gdyby nie powstał motel, gdyby Jovanka nie zostawiła przyjaciółki, gdyby nie umarło tyle osób. Złożoność reakcji stawia przed pieczołowicie utkaną siecią wydarzeń od siebie zależnych. Siecią przypominającą witraż, z tą różnicą, że jedno szkiełko jest zależne od drugiego.

Surrealistyczne koncepcje i mocno zarysowane charaktery to główne przymioty, dla których warto sięgnąć po tę pozycję. Ponadto zagłębiając się w tym kuriozalnym światku dajemy upust ciekawości. Niespotykane sytuacje znajdują swój wyczekiwany finał, a historie pozwalają poznać ich dziki początek. Czytam i chcę wiedzieć, koniecznie i niezaprzeczalnie, dlaczego, jak i po co. Pisarka przedstawia Gabinet Osobliwości własnego autorstwa z tak niewytłumaczalnie cudacznymi eksponatami, że aż otwiera się oczy ze zdumienia.

Jeśli miałabym opisać jednym słowem całość, użyłabym słowa: dziwność: dziwne osoby, dziwne zachowania, dziwne przemyślenia i dziwne zakończenie. Autorka nie narzuca się z metaforami, pozwala je dowolnie odczytać. Nie jest natrętna grafomanią. Książka inna, niezwykła a jednocześnie przaśna. Pozwala na dowolna interpretację, daje wolną rękę w analizie, nie narzuca. Spowodowała, że zaczęłam się zastanawiać nad tym czy wszyscy jesteśmy z drugiej ręki.

Tekst dotyczy książki „Second Hand” Joanny Fabickiej.