Fårö – gdzie Słońce skałom mówi dobranoc

picsart_08-15-11.53.06.jpg

Gdybym wierzyła w niebo, to właśnie taka mogłaby być jedna z miejscówek w tym przybytku. Bo przecież jeśli siedzisz na wysokiej skale, nad falami,  zamykasz oczy, słyszysz (morza) szum, (ptaków śpiew) mewy, czujesz wiatr we włosach i zatapiasz się w jednej tylko myśli: ale tu jest fantastycznie, to musi być właśnie ta genialna oaza spokoju ducha. Czytaj dalej »

Reklamy

Tu jest chwytliwy tytuł – o homonto i sebolach.

miys4py

Szwedzkie dzieci tańczą dookoła penisa! Ich rodzice tylko się przyglądają! – Taki właśnie powinien być tytuł ostatniego Skaniedziałku. Jeśli przegapiłeś – nie zwlekaj – to może Ci zaszkodzić! Doceniam sztukę tytułowania, ale takie nagłówki mnie odrzucają. Serio. Zawsze kiedy widzę pulsujący napis myślę, że o ile to nie reklama jakiegoś produktu na porost włosów pod pachami albo likwidację hemoroidów, to po prostu trzeba nabić licznik tekstowi, który inaczej nie ma szans się obronić, niczym Gołota w walce z Tysonem, który decyduje się na zdjęcie spodenek i wypięcie zada, licząc, że w ten sposób podwyższy punktację. I wcale nie twierdzę, że moje pisanie jest lepsze, twierdzę jedynie, że mam tyle wrodzonej godności i arystokratycznej dumy, że nie rzucam tytułami z poczytnych brukowców. Tych na F. i S. Nieważne! To wszystko jest nieważne! Wszyscy kiedyś umrzemy! A tymczasem, dopóki śmierć z tępą kosą nie stoi na progu, zapraszam na niestandardowy Skaniedziałek, pełen moich osobliwych wynurzeń i niepowiązanych uniesień na tle szwedzkiej rzeczywistości.

Czytaj dalej »