Chorowanie w Szwecji

abdomen-alone-casual-1415554.jpg

Odporność Wikingów, Skandynawów wszelkiej maści i szerokości geograficznej, jest już legendarna. Czy to tryb życia nastawiony na zdrowe żywienie i ruch czy to geny z wiek wieków wystawiane na mroźną i wietrzną pogodę? Pewnie wszystko po trochu. Tymczasem poopowiadam o chorowaniu w Szwecji.

Kiedy przyjechałam do Szwecji ze zdziwieniem obserwowałam przedszkolaki, które w każdą pogodę ubierano w odpowiednie zestawy ciuchów i wyprowadzano na zewnątrz. Dzieci od małego są tu przyzwyczajane do kiepskiej pogody i różnych warunków atmosferycznych. Czy deszcz, czy śnieg, zakładamy odpowiednie buty i przyodziewek i marsz na plac zabaw albo do lasu. Zawsze. Ma to budować odporność i przyzwyczajać organizm do kapryśnej skandynawskiej pogody.

Zazwyczaj w leczeniu chorób nie stosuje się antybiotyków. Nie ma na żądanie panie doktorze, poproszę antybiotyk, bo muszę do roboty. Lekarz zazwyczaj zaleca Ipren (główny składnik to ibuprofen) lub Alvedon (paracetamol) i leżenie w łożku. Cięższy kaliber jest do leczenia poważnych chorób i rzadko stosowany u przeciętnego pacjenta. Sama antybiotyk miałam raz i to dopiero w momencie poważnego zapalenia oskrzeli. Zazwyczaj w czasie przeziębień, grypy i innych dolegliwości zalecane jest pozostanie w domu, wspomniane delikatne środki, ciepłe herbatki i zupki. Wszystkie silniejsze leki są tylko na receptę.

doctor-healing-ill-5795.jpg

Zaufanie Szwedów w ciepło domowego ogniska i pogodzenie się z faktem, że przeziębienie trzeba wyleżeć, a nie wytarmosić antybiotykiem jest też obecne w systemie zwolnień lekarskich. I teraz uwaga, nie do pomyślenia w Polsce, zapiąć pasy: jeśli jesteś chory, to zostajesz w domu z własnej woli do siedmiu (7!) dni, bez zwolnienia lekarskiego. W praktyce wygląda to tak, że pierwszy dzień jest dniem karencyjnym, czyli bezpłatnym. Kolejne sześć pracodawca wypłaca 80% wynagrodzenia. Czyli każdy przeziębiony może zostać w domu, bez zawracania głowy lekarzom. Ósmego dnia jednak, jeśli nadal chory czuje się źle, musi się już udać do przychodni i od tego dnia, powinien otrzymać zwolnienie lekarskie. W przypadku braku, wraca do roboty.

Do czternastu dni choroby (bez pierwszego dnia) pracownikowi płaci pracodawca, po tym czasie Försäkringskassan, czyli odpowiednik polskiego ZUS-u. Założenia te działają, jeśli jest się zatrudnionym na umowę o pracę. I są takie same w przypadku skręcenia kostki, operacji wyrostka czy innych, obowiązują te same terminy.

apartment-bed-carpet-269141.jpg

Zwolnienia i system kart medycznych są skomputeryzowane. Lekarz wysyła też takie zwolnienie systemem do Försäkringskassan, więc nic nie trzeba samemu załatwiać. Jedynie dostarczyć je pracodawcy. Przy czym początkowo i przy krótkookresowych zwolnieniach może być to kopia, np zdjęcie wysłane telefonem, a właściwy dokument można donieść po powrocie do pracy. Przepisywanie leków działa pododnie jak komputerowe zwolnienie, idzie się do apteki z dowodem osobistym, a tam już w systemie czeka na nas recepta.

Chorując trzeba się jednak przygotować na wydatek. Konsultacja z lekarzem w przychodni kosztuje 200 koron, konsultacja z pielęgniarką (np. zmiana opatrunku) – 100 koron. Po osiągnięciu pułapu 1100 koron w ciagu roku, następny rok opieki mamy już bezpłatny. Za jednodniowy pobyt w szpitalu płaci się do 100 koron, obowiązuje ten sam limit roczny. Po skończeniu 85. roku życia, opieka zdrowotna jest bezpłatna. Również w większości rejonów nic nie zapłaci osobnik poniżej dwudziestki.

Wizytę lekarską można też odbyć przez internet, a konkretnie przez aplikację i czat wideo. Dodatkowo jeśli nie jest się pewnym, co powinno się w danej sytuacji zrobić, należy skorzystać z ogólnoszwedzkiego numeru 1177 – Centrali pomocy chorobowej i pielęgnacji pacjenta (sama wymysliłam nazwę, bo szwedzka jednoczłonowa nie ma przełożenia na polski). Dzwoniąc tam można uzyskać informacje gdzie należy sie udać w przypadku danego schorzenia, co należy zrobić, gdzie znaleźć lekarza, czy musimy go szukać oraz można zapytać o wszystko co nurtuje chorego.

Jak wspomniałam na samym początku, Szwedzi inwestują przede wszystkim w zdrowe życie. Ruch, odpowiednia dieta i brak bojaźni przed warunkami atmosferycznymi mają sprzyjać ogólnej florze organizmu i budować odporność. Wolą troszczyć się o zdrowie zanim na dobre zalegną w łożku, ale jeśli już padną, to nie mają problemu z tym, żeby zostać w domu i odleżeć swoje. Praca poczeka, bo po pierwsze zdrowie jest ważniejsze. Dwa – przychodząc chorym, zarażamy innych. Trzy – ignorując przeziębienie, możemy nabawić się czegoś poważniejszego.

Dzisiejszy wpis miał w ogóle nie powstać, sądziłam, że zwycięży mnie gorączka i początki przeziębienia, ale wzorem wszystkich dookoła, caly dzień piłam miód z cytryną i imbirem, a po powrocie do domu szczelnie zawinęłam stopy w wielkie wełniane skarpety i po ciepłej herbacie pozwolilam sobie na sen z nadzieją, że po obudzeniu będzie lepiej. Trochę jest. Zdrowia!

2 myśli na temat “Chorowanie w Szwecji

    1. Roznie. Ale podobnie jak w Polsce. Na umowie zlecenie nie masz chorobowego. Na czasowych czy godzinowych zazwyczaj masz, jesli grafik i godziny pracy sa stale. Tzn grafik moze byc zmianowy, byle staly. Wtedy mozna obliczyc ilosc przewidywanych godzin pracy.

      Polubienie

Odpowiedz na Thunderclap Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s